SENSACYJNE LOSY BITWY POD GRUNWALDEM

książki

W połowie 2018 r. nakładem Wydawnictwa W.A.B ukazała się powieść Joanny Jodełki 2 miliony za Grunwald. Choć jest to powieść sensacyjna, z pewnością jest bliska sercu każdego miłośnika Muzeum Narodowego w Warszawie.

Czytając powieść aż ciężko uwierzyć, że jest ona oparta na faktach. Historia zaczyna się w pracowni mistrza Matejki, który pracuje nad swoim największym dziełem – Bitwą pod Grunwaldem. Choć ukończenie obrazu zajmie jeszcze wiele czasu, już budzi on ogromne zainteresowanie. Matejko jest już wtedy artystą znanym w całej Europie. Płótno, które maluje jest wyjątkowo dużych rozmiarów, a poruszona tematyka, choć z naszego punktu widzenia patriotyczna, z perspektywy naszych zachodnich sąsiadów jest bardzo kontrowersyjna.

Scena w Matejkowskiej pracowni to tylko wstęp. Po nim autorka przenosi nas do końca lat 30. XX w. gdzie zarysowuje postaci, które odegrają kluczową rolę w ratowaniu arcydzieła po wybuchu wojny. Poznajemy Stanisława Ejsmonda, pełniącego funkcję wiceprezesa warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych[1] (to właśnie w pałacu Zachęty Bitwa pod Grunwaldem znajdowała się przed II wojną światową). Choć jest on przedstawiony jako człowiek spokojny i bardzo wrażliwy, w krytycznym momencie nie waha się wziąć na siebie odpowiedzialności za uratowanie obrazu. W przedsięwzięciu pomaga mu energiczny dyrektor Zachęty – Stanisław Mikulicz-Radecki oraz opanowany Bolesław Surałło-Gajduczeni. Wszyscy panowie są postaciami historycznymi i brali udział w ratowaniu obrazu.

Po problematycznym zapakowaniu dzieła (obraz posiada wymiary  426 × 987 cm) oraz znalezieniu środka transportu (co, jak się domyślacie, w pierwszych godzinach wojny nie było łatwe) panowie wyruszają z obrazem do Lublina. I tu autorka decyduje się na wprowadzenie postaci fikcyjnej – Dziurawca, należącego do przestępczego półświatka. Jak młody przestępca odnajdzie się w grupie intelektualistów? Tego nie mogę zdradzić, ale przyznam, że jego postać jest bardzo wyrazista, choć nie do końca jednowymiarowa i zdecydowanie budzi sympatię.

Inną postacią fikcyjną jest Gerhard von Lossow – niemiecki oficer, którego rodzina od wieków powiązana jest z zakonem krzyżackim. Ambitny żołnierz zrobi wszystko, by zaginiony obraz odnaleźć i zniszczyć.

Po przybyciu obrazu do Lublina, centralną postacią powieści staje się Władysław Woyda – dyrektor lubelskiego muzeum. On także jest postacią historyczną – to właśnie on czuwał nad obrazem w czasie jego pobytu w Lublinie. Choć hitlerowcy dowiedzieli się, że obraz znalazł się w mieście, dzięki postawie Woydy nigdy nie udało im się go znaleźć.

Jesteście ciekawi, jak można ukryć tak ogromy obraz? Zajrzyjcie do książki!

Sprawnie poprowadzona narracja, fabuła oparta na faktach, liczne wątki obyczajowe budujące atmosferę ówczesnych lat – to moim zdaniem największe zalety powieści.

Wrażenie robi też ogrom pracy włożony przez autorkę w napisanie powieści. Jak przyznaje w wywiadzie dla booklips.pl:

Odbyłam kilka ciekawych podróży z związku z tą powieścią. Byłam w domu Matejki przy Floriańskiej w Krakowie. (…) Byłam oczywiście w Muzeum Narodowym, patrząc na prawdziwe płótno i długo na ludzi, którzy je oglądają. Było to nie mniej ciekawe. Odwiedziłam również pracownię konserwacji, rozmawiając o tym, jak konserwuje się płótno, które przeżyło tak wiele lat w tak trudnych warunkach. Pytałam, jak się ściąga takiego kolosa ze ściany, jak zwija. Obraz przed konserwacją ważył sześćset kilo. To naprawdę nieproste (polecam relacje na YouTubie). Byłam w Zachęcie, skąd obraz wywożono, i oczywiście parę razy w Lublinie, dokąd trafił. Oprócz tego dużo książek i prasy, z różnych okresów.

Jeśli szukacie lekkiej, ale wciągającej lektury, zaopatrzcie się w 2 miliony za Grunwald oraz bilet wstępu do Muzeum Narodowego w Warszawie. W końcu gdzie czytać tę powieść, jeśli nie w towarzystwie jej głównego bohatera 😉

 

 

Za możliwość przeczytania dziękujemy Wydawnictwu W.A.B.

eu

 

Zdjęcie: Edyta Urbaniak

 

[1] Obecnie Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki.

Jedna uwaga do wpisu “SENSACYJNE LOSY BITWY POD GRUNWALDEM

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.