MELA MUTER. GORĄCZKA ŻYCIA – RECENZJA 

książki

Mela Muter pozostawiła po sobie bogaty dorobek malarski. Jej dzieła są jednak rozproszone, znajdują się głównie w kolekcjach prywatnych. Artystka należała do kręgu École de Paris, przyjaźniła się z Leopoldem Gottliebem, Romanem Kramsztykiem, a w późniejszych latach z Rainerem M. Rilkem. Portretowała między innymi Władysława Reymonta i jego żonę Aurelię oraz Leopolda Staffa. W swojej twórczości wielokrotnie podejmowała temat niedoli zwykłego człowieka. Była obdarzona niezwykłym zmysłem obserwacji, umiejętnością syntezy tego, co jest w obrazie ważne. Styl jej prac możemy rozpoznać na pierwszy rzut oka. O losach wybitnej malarki, do niedawna zapomnianej w Polsce, opowiada Karolina Prewęcka w książce Mela Muter. Gorączka życia. 

ŚRODOWISKO 

Na kartach biografii ułożonej w 25 krótkich problemowych rozdziałów przywołane zostały osoby, które należały do otoczenia Meli Muter. Poznajemy jej dom rodzinny na warszawskiej Woli, ojca – Fabiana Kingslanda, bogatego żydowskiego kupca, który był mecenasem młodych (często bardzo biednych) literatów i artystów. Przedsiębiorca o szerokich horyzontach i jednocześnie polski patriota stworzył przyszłej malarce świetne warunki do rozwoju intelektualnego, a także, poprzez swoją działalność społeczną, uwrażliwił na głos potrzebujących pomocy. Wyniesioną z domu naukę Mela przełożyła na swoją aktywność artystyczną. Wśród jej prac znajdziemy liczne portrety osób prostych, ubogich i wykluczonych. 

Malarka w 1899 roku wyszła za mąż za lewicującego pisarza Michała Mutermilcha (posługiwała się skróconym nazwiskiem przyjętym po mężu) i wyjechała z nim do Francji. Spędziła tam większość swego życia. W biografii czytamy, że poznała artystyczny świat Montparnasse’u (gdzie mieszkała) i Montmartru. Dobrze się czuła w Paryżu, była w samym centrum ważnych wydarzeń, wśród ludzi wytyczających nowe drogi w sztuce. Podjęła naukę w Akademii Colarossiego, prywatnej szkole artystycznej, która przyjmowała kobiety. Pobierała także lekcje w Akademii de la Grande Chaumiére, gdzie przez pewien czas udzielała lekcji Olga Boznańska.     

 

HISTORIE MIŁOSNE, MACIERZYŃSTWO 

Karolina Prewęcka snuje opowieść o trudnym małżeństwie Meli Muter, o jej miłości do Leopolda Staffa oraz późniejszym związku z francuskim publicystą i działaczem lewicowym Raymondem Lefebvre. Wiele miejsca poświęcone zostało macierzyństwu i synowi Andrzejowi Mutermilchowi. W rozdziale zatytułowanym R.M.R. i jego róża czytamy o znajomości z Rainerem M. Rilkem. Dowiadujemy się, że w tym krótkim czasie, gdy korespondowali ze sobą (od poznania do śmierci poety upłynął niespełna rok), łączyły ich pokrewieństwo dusz i artystyczna wrażliwość.      

 

MIEJSCA, PODRÓŻE 

Losy malarki śledzimy na tle sytuacji politycznej w Europie, w szerszym kontekście historycznym. Pojawiają się również opisy miejsc, w których mieszkała (Paryż, Awinion) albo które odwiedzała. Wśród tych ostatnich na szczególną uwagę zasługują Bretania oraz Girona. W katalońskim miasteczku przebywała i miała wystawę w 1914 roku. Jej legenda jest tam wciąż żywa. Świadczy o tym prezentacja pięćdziesięciu siedmiu prac artystki na ekspozycji zatytułowanej Z Paryża do Girony. Mela Muter i artyści polscy w Katalonii, która odbyła się na przełomie 2018 i 2019 roku. 

   

TWÓRCZOŚĆ 

Według mnie twórczość to szczególnie interesujący wątek, który przewija się przez większą część publikacji. Przyglądamy się wielu obrazom (oprócz portretów wśród prac Meli Muter są pejzaże i martwe natury), patrzymy, jak zostały namalowane, czytamy fragmenty recenzji z wystaw i poznajemy warsztat artystki. Źródłem inspiracji była dla niej twórczość postimpresjonistów – Vincenta van Gogha, Paula Gauguina i Paula Cezanne’a. Patrząc na obrazy Meli Muter, widzimy pokrewieństwo. W dorobku artystki są również dzieła o zgaszonych kolorach, w odcieniach brązu i szarości, które przypominają obrazy Olgi Boznańskiej. Z książki dowiadujemy się też, dlaczego Mela Muter pod koniec życia często przemalowywała swoje prace. 

MELA MUTER W MUZEUM 

Kilka lat temu odbył się pokaz specjalny zatytułowany Bezcenne. Nabytki Muzeum Narodowego w Warszawie.Prezentowany podczas niego graficzny portret Meli Muter autorstwa Ignacego Łopieńskiego stał się dla Karoliny Prewęckiej punktem wyjścia do napisania biografii malarki 

Czasem tak się zdarza, że wszystko wokół nieruchomieje. Jeden punkt nagle pochłania całą naszą uwagę. Intryguje, momentalnie zniewala siłą przekazu. Gdy opadnie pierwsze wrażenie, chce się pytać, dociec, co tak wbiło w ziemię. Mój punkt teraz to ten portret. Spotkanie z nieznajomą. Jestem czystą kartą. Staję przed portretem bez żadnej wiedzy, skojarzeń, opinii. Tym ciekawsza ta rozmowa bez słów. Rzucam okiem na zawieszoną pod portretem karteczkę. Mela Muter, malarka1. 

Równie fascynujące były dla autorki książki inne spotkania z twórczością artystki. Jak wspomniano, obrazy znajdują się głównie w zbiorach prywatnych. Jedna z kolekcji powstała dzięki Bolesławowi Nawrockiemu juniorowi i jego żonie Linie, którzy poznali Melę Muter u schyłku jej życia. Gdy powoli odchodziła w zapomnienie, organizowali wystawy, a przede wszystkim ocalili wiele jej dzieł (prace były niejednokrotnie składowane w bardzo złych warunkach). Ich staraniem udało się również zebrać dokumenty, listy i notatki, które przechowywała. Po śmierci malarki Państwo Nawroccy zadbali o bezterminową opiekę nad jej grobem, znajdującym się na podparyskim cmentarzu Bagneux.  

Prace artystki możemy oglądać ponadto między innymi w Konstancinie-Jeziornie w Muzeum École de Paris (Villa la Fleur). Wśród instytucji publicznych zajmujących się spuścizną Meli Muter ważnym ośrodkiem jest Archiwum Emigracji Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.  

Jak czytamy w biografii, pierwsza duża pośmiertna wystawa dzieł Meli Muter miała miejsce w Muzeum Narodowym w Warszawie na przełomie 1994 i 1995 roku. Obecnie można w nim obejrzeć w Galerii Sztuki XIX Wieku jedno z jej dzieł. Jest to niezwykły obraz z 1905 roku zatytułowany Stary sprzedawca zabawek. Na tym płótnie dobrze widać, jak malarka długimi pociągnięciami pędzla nakładała farbę, jak pozostawiała charakterystyczne dla niektórych jej prac niezamalowane przestrzenie i rezygnowała z dopracowywania szczegółów na rzecz skrótu, esencji, skupienia uwagi na istocie przekazu.  

*** 

Mela Muter. Gorączka życia to sprawnie napisana, wielowątkowa opowieść o jednej z najważniejszych polskich artystek XX wieku. To dobry wstęp do dalszych poszukiwań informacji na temat znakomitej malarki. Przede wszystkim jednak to zachęta do poznania jej dzieł. Oprócz wizyt w muzeach świetnym sposobem jest śledzenie aukcji, na których co jakiś czas pojawiają się namalowane przez nią prace. Dodam na marginesie, że jest artystką wysoko notowaną. Obrazy Meli Muter kosztują zwykle kilkaset tysięcy złotych. W październiku 2021 roku za dwustronne dzieło zatytułowane Macierzyństwo we wnętrzu (recto)/Macierzyństwo na tle wiejskiego pejzażu (verso) wylicytowano 1 300 000 złotych. 

Publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Fabuła Fraza w 2019 roku. Zawiera liczne ilustracje, wśród nich reprodukcje obrazów i ich fragmentów, fotografie archiwalne, dokumenty i kartki z notatnika malarki. Na końcu znajduje się lista wystaw oraz wybrana bibliografia. Polecam! 

O Meli Muter pisała też Sylwia Ziętek w książce pt. Polki na Montparnassie. Recenzję na naszym blogu znajdziecie tutaj

Luiza Sierpińska

[1] K. Prewęcka, Mela Muter. Gorączka życia, Wydawnictwo Fabuła Fraza, Warszawa 2019, s. 19. 

Zdjęcie główne oraz fotografie w tekście: Luiza Sierpińska 

Jedna uwaga do wpisu “MELA MUTER. GORĄCZKA ŻYCIA – RECENZJA 

  1. Dziękuję Luizo. Po lekturze książki wybiorę się do znowu do Muzeum École de Paris, Villa la Flour w Konstancinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.