PIERWSZA DAMA MALARSTWA

dzieła sztuki

Korespondowała z papieżem, jej obrazami zachwycał się Michał Anioł, a Anton van Dyck przejechał całą Europę, by wysłuchać jej malarskich wskazówek. Sofonisba Anguissola – pierwsza europejska malarka, która zdobyła międzynarodową sławę – przez stulecia zapomniana, teraz wraca do łask.

Wszystko zaczęło się na północy Włoch, w Cremonie. Tam w 1532 roku w zubożałej arystokratycznej rodzinie Anguissolów na świat przyszła Sofonisba. Rodzice byli bardzo dumni ze swoich sześciu córek i jednego syna. Uważali, że dziewczynki tak samo jak chłopcy powinny zdobywać wiedzę i rozwijać talenty.

 

Sofonisba Anguissola. „Autoportret przy sztaludze”, ok. 1556. W zbiorach Muzeum Zamku w Łańcucie. Fragment. Fot. Jerzy S. Majewski

 

MALARKA I JEJ AGENT

 

Sofonisba sztukę malarskiego rzemiosła zgłębiała w warsztacie miejscowego malarza. Na początku portretowała rodzinę i znajomych, później na zamówienie – szlachtę i arystokratów, a przez całe życie utrwalała siebie w autoportretach. Zachowało się około 30 obrazów Sofonisby, z czego połowa to autoportrety. Cechą szczególną jej malarstwa było dążenie do uchwycenia psychologii postaci, uwiecznienia na płótnie ludzkiej duszy.

Joanna Kilian, kuratorka wystawy Brescia. Renesans na północy Włoch przekonuje:

„Była słynną portrecistką. Jednak jeszcze większą popularność od portretów osiągnęły jej autoportrety. […] Dlaczego? Wydaje mi się, że na dworach traktowano ją jako rodzaj curiosum. Była wielką rzadkością. Kobietą wykształconą, malującą i do tego niezależną. […] fascynowano się nią trochę tak jak innymi rzadkimi eksponatami, takimi jak karły czy dziwa przyrody”[i].

Autoportrety Sofonisby były wysyłane w prezencie potencjalnym mecenasom. Zdobywaniem zamówień zajmował się jej ojciec. Został, jakbyśmy dziś powiedzieli, agentem córki. I to bardzo skutecznym. Wykorzystując arystokratyczne koneksje, nawiązał kontakt z Michałem Aniołem, który bardzo wysoko ocenił prace Sofonisby.

Portretowanie bogatych arystokratów opłaciło się – jeden z nich polecił młodą Włoszkę królowi Hiszpanii, Filipowi II Habsburgowi, na nadworną malarkę. W Madrycie, na dobrze opłacanej posadzie, spędziła 14 lat.

 

KOBIETA NIEZALEŻNA

 

Sofonisba odznaczała się żywą inteligencją i szerokimi humanistycznymi zainteresowaniami. Mimo tego – a może dlatego właśnie? – długo nie wychodziła za mąż. Dopiero Filip II wyswatał 41-letnią malarkę z włoskim arystokratą. Małżeństwo nie było zbyt udane. Sofonisba szybko jednak została wdową, zamożną (dostawała rentę od króla) i niezależną. W wieku 50 lat poznała o kilkanaście lat młodszego kapitana kupieckiego statku z Genui i wyszła za niego za mąż. Małżeństwo było zgodne i szczęśliwe, trwało 40 lat.

Ostatnie lata życia malarka spędziła w Palermo. Zmarła w 1625 roku.

 

NIE MIAŁA ZA ŻYCIA SOBIE RÓWNYCH…

 

Sofonisba zainspirowała najpierw swoje siostry, a następnie inne młode Włoszki, by ruszyły w jej ślady. Dzięki niej malarstwo stało się zajęciem nie tylko akceptowanym, ale wręcz poważanym w kręgach arystokracji.

Od jakiegoś czasu można obserwować renesans zainteresowania Sofonisbą. W połowie lat 90. odbyły się jej duże wystawy w Cremonie, Wiedniu i Waszyngtonie. W 2016 roku na wystawie Brescia. Renesans północnych Włoch w Muzeum Narodowym w Warszawie mogliśmy podziwiać jej trzy obrazy. Imieniem Sofonisby nazwano jeden z kraterów na Merkurym. Muzeum Prado swoje dwustulecie uczciło jej wystawą (wspólną z inną renesansową malarką, Lavinią Fontaną).

Obrazy Sofonisby znajdziemy m.in. w Prado, w Uffizi we Florencji, w Kunsthistoriches Museum w Wiedniu, w Lwowskiej Galerii Sztuk. W Polsce możemy podziwiać jej trzy obrazy, w Muzeum Narodowym w Poznaniu – Grę w szachy, w Zamku w Łańcucie – Autoportret przy sztaludze, w Muzeum Narodowym w Warszawie – Portret mężczyzny z córką.
I to właśnie o tym ostatnim obrazie opowiadam w ramach programu Wolontariusze o dziełach sztuki...

 

ZAGADKI ATRYBUCJI

 

Sofonisba Anguissola. „Portret mężczyzny z córką”, ok. 1550

 

Niewielki Portret mężczyzny z córką wisi w Galerii Sztuki Dawnej. Nie wiemy, kim są przedstawione postaci. Strój mężczyzny wskazuje na wstrzemięźliwy styl życia oraz pobożność. Mógł być również oznaką statusu społecznego czy funkcji publicznych.
Obraz stanowił fragment większej kompozycji – świadczy o tym układ postaci, nie wiemy jednak, kiedy został pocięty. Litery VAE widoczne nad prawym ramieniem mężczyzny to część popularnego niegdyś zwrotu AETATIS SUAE (w wieku lat… był/była portretowany/-a), ale nie wiadomo, czy odnosi się do ojca czy do córki.

W XVI wieku nie poświęcano wielkiej uwagi portretowanym dzieciom, na tym obrazie jednak dziewczynka została namalowana z równą starannością jak jej ojciec. Jak podkreśla Joanna Kilian:

„Dzieło wciąż zachwyca prostotą ujęcia, spontanicznym sposobem malowania, realizmem i bezpośredniością”[ii].

Portret znajduje się w zbiorach MNW od 1949 roku, został zakupiony z prywatnej kolekcji. Nie wiemy, co się z nim wcześniej działo. Był przypisywany włoskiemu malarzowi okresu manieryzmu, Giovanniemu Battiście Moroniemu. W 1976 roku historyk sztuki Fritz Heinemann zaproponował zmianę atrybucji, czyli autorstwa obrazu. Propozycja została przyjęta w 1979 roku przez Marię Skubiszewską, kuratorkę ówczesnej Galerii Malarstwa Obcego.

 

 

bj

 

 

[i] Majewski Jerzy S., Trzy malarki, https://miastarytm.pl/ (dostęp 22.09.2019).

[ii] Katalog wystawy Brescia. Renesans na północy Włoch, Muzeum Narodowe w Warszawie, 2016, s. 175.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.