NOWY PAWILON CZTERECH KOPUŁ WE WROCŁAWIU

muzea świata

Rzadko zdarza się, aby muzeum otwierało nową filię. Kiedy jednak tak się dzieje, na pewno warto się tam wybrać. Oznacza to bowiem, że możemy zobaczyć to, co do tej pory schowane było w muzealnych magazynach.

Pawilon Czterech Kopuł (źródło: Wikipedia, Fot. Barbara Maliszewska)

Pawilon Czterech Kopuł powstał w 1912 r. tuż obok Hali Stulecia. Wraz z nią i okolicznymi terenami tworzył zespół urbanistyczny w którym odbywała się Wystawa Stulecia w 1913 r. (wystawa dotyczyła 100. rocznicy zwycięstwa Prus nad Napoleonem). W kolejnych latach służył jako przestrzeń wystawiennicza. Tu także miała miejsce legendarna Wystawa Ziem Odzyskanych w 1948 r. W latach 50. Pawilon oddano jednak Wytwórni Filmów Fabularnych, która zamieniła go na atelier. Wytwórnia nie przeprowadzała niezbędnych remontów, więc w miarę upływu czasu budynek był w coraz gorszym stanie. Szansę na drugie życie otrzymał w 2009 r., kiedy został przekazany w ręce Muzeum Narodowego we Wrocławiu, które przeprowadziło jego renowację i przywróciło mu jego pierwotną funkcję wystawienniczą.

W czerwcu 2016 r. otwarto w Pawilonie Muzeum Sztuki Współczesnej z kolekcją sztuki polskiej II połowy XX i XXI w. Na wystawie stałej oglądać możemy rozwój polskiej sztuki współczesnej i jego główne nurty. Zwiedzanie rozpoczynamy więc od krótkiego przypomnienia sztuki przedwojennej – malarstwa Witkacego, Leona Chwistka czy Władysława Strzemińskiego. Dopiero wtedy przechodzimy do dzieł prezentowanych na  I Wystawie Sztuki Nowoczesnej (1948 r.) – jednego z najważniejszych wydarzeń artystycznych po II wojnie światowej.  Choć władza szybko zamknęła wystawę, artystom udało się pokazać najnowsze tendencje w sztuce, głównie abstrakcjonizm i surrealizm. Wśród prezentowanych obrazów zobaczyć możemy m.in. twórczość Tadeusza Kantora, Marii Jaremy oraz innych artystów związanych z Druga Grupą Krakowską. Jednak sztuka powojenna to nie tylko abstrakcjonizm – w kolejnych salach oglądać możemy także barwne martwe natury kolorystów, a także propagandową sztukę socrealistyczną (w tym Podaj cegłę Aleksandra Kobzdeja). Osobna sala poświęcona jest sztuce pokazującej okrucieństwa wojny i Holocaustu (tu możemy zobaczyć  m.in. Władysława Cwenarskiego i Mirosława Bałkę). Kolejne sale poświęcone są klasykom abstrakcji takim jak Tadeusz Brzozowski, Stanisław Gierowski czy Alfred Lenica. Po nich dzieła Jerzego Nowosielskiego  oraz surrealistyczne kompozycje Stanisława Fijałkowskiego. W Pawilonie nie brakuje też rzeźb. W dużej, czysto-białej przestrzeni świetnie prezentują się asamblaże Władysława Hasiora, drewniane rzeźby Jana Beresia, kobieca sztuka Aliny Szapocznikow, a także dzieła najnowsze – Pawła Althamera i Krzysztofa Bednarskiego. Na wystawie nie zabrakło też artystów związanych z Nową Ekspresją. W osobnym pomieszczeniu na dziedzicu oglądać z kolei możemy dzieła konceptualizmu. Jak widzimy ekspozycja jest naprawdę wyczerpująca.

Abakany Magdaleny Abakanowicz. Fot. Edyta Urbaniak

Na szczególną uwagę zasługują rzeźby Magdaleny Abakanowicz, zwłaszcza monumentalne abakany które w tak dużej i śnieżnobiałej przestrzeni robią jeszcze większe wrażenie, a także ostatnia sala w której znalazła się przestrzeń dla ogromnego płótna Leona Tarasewicza  (Bez tytułu, 1995).

Dzieła Zbigniewa Beksińskiego. Fot. Edyta Urbaniak

W Pawilonie podziwiać możemy jednak nie tylko bogatą kolekcję dzieł sztuki. Uwagę zwraca także jego architektura. Muzeum zajmuje 6,5 tys. m2, więc każdy eksponat ma własną przestrzeń, nic nie rozprasza naszej uwagi w czasie kontemplacji dzieła (ani żadne inne dzieło, ani ocierający się o siebie zwiedzający). Wnętrze budynku jest minimalistyczne. Przestrzeń jest czysto-biała (zarówno ściany, jak i podłogi), a eksponaty podpisane są w ledwo widoczny sposób. Ekspozycja robi tym większe wrażenie gdy przypomnimy sobie ciasne poddasze Wrocławskiego Muzeum Narodowego, gdzie wcześniej te eksponaty były pokazywane.

Fot. Edyta Urbaniak

Oczywiście nawet tak wspaniale zrealizowanemu projektowi można coś zarzucić, np. nikłą obecność sztuki nowych mediów, czy pominięcie nurtu sztuki krytycznej. Mimo to warto wejść w tę modernistyczną przestrzeń i nieśpiesznie obcować z klasycznymi już dziełami polskiej sztuki współczesnej.

Jeśli nie macie czasu na podróż do Wrocławia,  zapraszamy do Galerii Sztuki XX i XXI w. w MNW, gdzie także zobaczycie dzieła wymienionych wyżej artystów, m.in. Władysława Strzemińskiego,  Stanisława Gierowskiego czy Aliny Szapocznikow.

eu

zdjęcie główne: Zimne gwiazdy, Krzysztof Bednarski, fot. Edyta Urbaniak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.