PROTEUSZ, CZYLI O PRZEMIANACH. SPACEROWNIK PO HISTORII MNW

książki

„Proteusz” Jacka Dehnela nie należy do nowości wydawniczych, jednak jest to najważniejsza w ostatnich latach pozycja dotycząca historii Muzeum Narodowego w Warszawie.

Jacka Dehnela chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Znany polski pisarz, poeta i tłumacz, laureat Paszportu Polityki i Nagrody Kościelskich, wielokrotnie nominowany do Nike. Tym razem, z okazji 150-lecia istnienia Muzeum Narodowego w Warszawie, przygotował spacerownik po jego bogatej historii – „popularyzatorską kompilację” mającą nam przybliżyć jego przemiany.

Jacek Dehnel podczas promocji książki w MNW. Fot. Bartosz Bajerski

„Proteusz” zabiera nas w podróż po kolejnych kamienicach i pałacach w których mieściły się muzealne zbiory, a także po obecnym gmachu, zaczynając od jego budowy, przez okres wojny, czasy PRL, aż do lat współczesnych.

Początków Muzeum możemy doszukiwać się już w czasach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. Król ten jako pierwszy polski monarcha poddał się oświeceniowym trendom udostępniania kolekcji sztuki obywatelom. Zebrana przez niego kolekcja miała być zaczątkiem pierwszego polskiego muzeum. Jednak zabory i utrata niepodległości pokrzyżowały plany króla, a jego kolekcja uległa rozproszeniu. Nie była to na szczęście jedyna kolekcja sztuki. Poważne zbiory posiadali także prywatni kolekcjonerzy oraz instytucje naukowe, m.in. Uniwersytet Warszawski. Jednak polityka zaborcy nie pozwalała na powołanie instytucji muzealnej dla zebranych w Warszawie dóbr kultury. Władze rosyjskie ugięły się dopiero w 1862 roku, kiedy to powołane zostało Muzeum Sztuk Pięknych (późniejsze Muzeum Narodowe w Warszawie). Wydawać by się mogło, że to szczęśliwy koniec zmagań z caratem, jednak był to dopiero początek. Choć instytucja istniała, nie posiadała własnego budynku, a jej zbiory migrowały po mieście, co kilka lat zmieniając miejsce pobytu. Dziś możemy się przejść ich śladami: z Krakowskiego Przedmieścia do Pałacu Mostowskich (obecnie Komenda Stołeczna Policji), Pałacu Paca przy ul. Miodowej (obecne Ministerstwo Zdrowia), gmachu ówczesnego Ministerstwa Skarbu przy ul. Rymarskiej (obecny ratusz), Domu Neprosów (róg Wierzbowej i Senatorskiej), na Podwale do Pałacu Bazylianów.

Podwale 15, Pałac Bazylianów. Fot. Czesław Olszewski (1938)

W części tych lokalizacji eksponaty nigdy nie zostały nawet wyjęte ze skrzyń. Stałej ekspozycji doczekały się dopiero w 1916 r. na Podwalu, jednak i tam przestrzeń ekspozycyjna była bardzo ograniczona i niedostosowana do pełnionej funkcji. Dopiero obecny gmach pozwolił na odpowiednie wyeksponowanie zgromadzonych dzieł.

W rok po zakończeniu budowy, w październiku 1939 r., władzę w Muzeum przejęli niemieccy oficerowie. A przynajmniej w takim przekonaniu pracowali, podczas gdy dyrektor Stanisław Lorentz oraz jego pracownicy ukrywali dzieła w podziemnych magazynach oraz dokumentowali wywóz kolejnych kolekcji na ziemie niemieckie. Po zakończeniu wojny ten sam zespół tropił zagrabione mienie i stopniowo odbudowywał muzealne kolekcje.

Jak widzimy historia MNW jest bardzo zawiła, Muzeum

„od początku właściwie miało naturę proteuszową*, nieustannie zmieniało swe funkcje i zadania (…); było to schronem, to konspiracyjną komórką, to koszarami, to składnicą resztek, to propagandową tubą”.

Nie sposób przywołać tu wszystkich tych przemian, dlatego odsyłam Was do książki. Jeśli czytanie historii muzeum nie wydaje Wam się porywającą rozrywką, będziecie zaskoczeni jak bardzo wciągająca jest to lektura. W znacznej mierze jest to zasługą języka w jakim jest napisana – współczesnego i swobodnego (nazwanie „Mona Lisy” evergreenem zdobyło moje serce) – oraz formy w jakiej została wydana. Znajdziemy w niej mnóstwo zdjęć, dokumenty, listy, ryciny, reprodukcje eksponatów i fragmenty prasy. Ponadto jej „czytliwość” (określenie autora) zwiększa rezygnacja z dat w tekście (umieszczone są one w bardzo estetycznym kalendarium na marginesach) oraz przypisów (na końcu znajdziemy listę pozycji z których autor korzystał).

Jeśli nadal się wahacie czy warto sięgnąć po tę pozycję, dodam, że znajdziecie w niej także obszerne noty biograficzne darczyńców, projekty gmachu Muzeum z lat 20. XX w. oraz projekty jego rozbudowy – te z lat 60. i te bardziej współczesne. Dowiecie się który artysta miał w Muzeum garsonierę oraz przeczytacie „Wskazówki dla zwiedzających” z 1936 r., przypominające zasady dzisiejszego slow art.

Projekt Tadeusza Tołwińskiego, 1926 rok

„Proteusz” jest książką imponującą, głównie z racji ogromnej pracy jaką autor włożył w prześledzenie historii Muzeum i zapoznanie się ze źródłami. Pomimo tak „poważnego” tematu czyta się ją lekko i z przyjemnością. Wrażenie robi także oprawa graficzna, która wspaniale uzupełnia tekst i sprawia, że książkę można przeglądać godzinami.

Tutaj znajdziecie filmy, w których Jacek Dehnel opowiada o Muzeum:

A tu rozmowę z Jackiem Dehnelem o „Proteuszu” na antenie Programu 2 Polskiego Radia:

eu

*Proteusz – wg mitologii greckiej bóstwo morskie, syn Posejdona i Tetydy. Posiadał zdolność przepowiadania przyszłości oraz zmieniania swojej postaci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.