MNW DYREKTORSKIM OKIEM

dzieła sztuki, książki

W wielu muzeach na świecie popularne jest wydanie Director’s choice – publikacji z wyborem dzieł sztuki dokonanym przez dyrektora instytucji. Muzeum Narodowe w Warszawie nie pozostaje w tyle. Była już dyrektor MNW, Agnieszka Morawińska jest autorką pozycji prezentującej kilkadziesiąt dzieł ze zbiorów naszego muzeum. Obok których arcydzieł nie można przejść obojętnie? Sama autorka podkreśla, że z bogatych zbiorów starała się wybrać przede wszystkim dzieła z dziedzictwa sztuki polskiej. Ja, nieco na przekór, zdecydowałam się skupić na moim zdaniem trzech topowych dziełach znajdujących się w Galerii Sztuki Dawnej. Dlaczego na przekór? Dlatego, że wybrane dzieła pochodzą nie tylko z obecnych ziem polskich, ale również z Francji czy Niderlandów. Zaczynajmy!

 

OTO CZŁOWIEK – MIESZCZAŃSKA RELIGIJNOŚĆ W NIDERLANDACH

 

Pierwszym dziełem z wyboru dr Agnieszki Morawińskiej, które chciałabym omówić jest dzieło znajdujące się w centralnej części ekspozycyjnej działu Religia i wiara w kościele i w domu. Tryptyk Ecce Homo Maartena van Heemskercka prezentowany w oryginalnej ramie jest niezwykle dobrze zachowany, na co zwraca uwagę autorka Director’s Choice.

Układ dzieła jest typowy dla szesnastowiecznego malarstwa, a sam temat wybierany był przez malarza wielokrotnie. W centralnej części tryptyku znajduje się scena przedstawiająca Piłata wskazującego Chrystusa tłumowi. Kompozycja wywołuje nieprzyjemne uczucie, tłoczna scena, ciemna kolorystyka, sugerują nastrój tej sceny biblijnej. Na ruchomych skrzydłach od wewnątrz ukazani są w bogatych strojach fundatorzy Jan i Małgorzata van Drenckwaerdt ze swoimi patronami – św. Janem Ewangelistą i św. Małgorzatą z Antiochii. Ich postury nawiązują do malowanych przez Michała Anioła postaci, co jest echem podróży niederlandzkiego malarza do Rzymu.[1]

Według badań Muzeum Getty’ego, szczególną cechą tego dzieła Heemskercka są szybkie ruchy pędzla, które wyróżniają go wśród malarzy tego samego czasu, którzy malowali nakładając ostrożnie warstwy farby. Badania udowodniły użycie przez malarza szkła kobaltowego, smalty, tańszego odpowiednika lapis lazuli, służącego jako barwnik. Nie było ono bardzo popularne w czasach Heemskercka i choć pozwoliło na osiągnięcie interesujących odcieni fioletów poprzez zmieszanie pigmentu z czerwonymi farbami, to malarz nie mógł przewidzieć stopnia blaknięcia koloru, który nie jest dziś aż tak intensywny.[2]

 

NA STRAŻY CNOTY?

 

Gitarzysta Jean-Baptiste Greuze’a to obraz znajdujący się w części Miasto, w której zgromadzone są obrazy, rzeźby i wytwory wzornictwa artystycznego będące wspomnieniami kultury mieszczańskiej. Niewielki obraz francuskiego malarza pochodzi z wczesnego okresu twórczości artysty. Greuze uwielbiany był przez filozofa i krytyka sztuki Denisa Diderota za podjęcie w swojej twórczości “walki z rokoko”, które filozof postrzegał za epokę pozbawioną cnotliwości.

Bohaterem Gitarzysty jest młody mężczyzna grający na instrumencie, w dynamicznej pozie, patrzący w oczy odbiorcy obrazu. To spojrzenie jest porozumiewawcze, jak pisze dyrektor Morawińska “wszyscy wiemy, o co chodzi”. Tłumaczy nam to drugi plan obrazu – stojąca na stole pułapka oraz martwe ptaki na blacie i na podłodze. Upolowane ptaki symbolizują utraconą cnotę, zaś strojenie gitary oznaczać ma erotyczne podchody mężczyzny.

W swojej dalszej twórczości Jean-Baptiste Greuze wielokrotnie powracał do tego tematu, a nawet akcentował go jeszcze wyraźniej. Dowodem może być notatka Diderota, który w Salonie 1765 roku pisał o płótnie Greuze’a Dziewczyna opłakująca martwego ptaszka tak:

Powiedz prawdę, mała, otwórz serce: czyżbyś naprawdę przeżywała tak silnie i głęboko – tylko śmierć ptaka? Ach, zaczynam rozumieć: on cię kochał, przysięgał to, przysięgał od dawna(…) Dziś rano tak się nieszczęśliwie złożyło, że zjawił się, gdy mamy nie było w domu; był niezwykle piękny, wymowny, serdeczny, miły. Oczy mu płonęły, głos brzmiał jak sama prawda i trafiał wprost do serca.[3]

 Pomijając w tej chwili sposób opisu Diderota, który nie traktuje bohaterki obrazu jako świadomego podmiotu, krytyk podkreśla charakterystyczny dla malarza temat. Obraz ze zbiorów MNW jest mniej “zasadniczy, (…) odczuwamy pewien rys łobuzerski”[4].

 

ZE ŚMIERCIĄ IM DO TWARZY

 

W kolejnym dziale Kultura dworska Galerii Sztuki Dawnej wśród pasów szlacheckich i porcelany można napotkać szczególne dla kultury polskiej przykłady portretów trumiennych. W swoim wyborze dyrektor Morawińska wybiera Portret trumienny Bonawentury Odrzywolskiego i Portret trumienny Zofii z Nowomiejskich Walickiej. Tego typu wizerunki związane były z szlachecką kulturą Rzeczpospolitej Obojga Narodów i najczęściej malowane były na blasze, dzięki czemu zachowało się ich do dzisiaj całkiem dużo.

Portret trumienny miał przedstawiać rzeczywisty wygląd zmarłego w chwili śmierci, a dodatkowo podkreślać cechy szczególne czy stanowisko poprzez atrybuty. Kształt portretów trumiennych dopasowany był do krótszego boku trumny. Najczęściej na obrazach namalowany był herb zmarłego.

Jednym z najstarszych dzieł uznawanych za protoplastę portretów trumiennych jest przechowywany na Zamku na Wawelu portret trumienny króla Stefana Batorego, który mimo owalnego kształtu, pełnił funkcję przedstawienia postaci zmarłego w trakcie jego pogrzebu w 1588 roku.[5]

Istotnym aspektem, na który zwraca uwagę dr Morawińska jest strój postaci namalowanych na portretach trumiennych. Płaszcz i futrzana czapka, które ma na sobie Zofia z Nowomiejskich Walicka, sugerują, że śmierć jest podróżą.

 

Co ciekawe, tradycja malowania portretów trumiennych trwała przez wiele wieków. Malowano je do końca XVIII wieku, a w XIX wieku zostały zastąpione przez fotografię.[6]

 

O innym dziele, które znajduje się w zarówno w Galerii Sztuki Dawnej oraz Director’s Choice, Madonnie z Dzieciątkiem, świętym Janem Chrzcicielem i aniołem Sandro Botticellego można przeczytać w artykule Beaty Wójcik.

DZIEŁO MISTRZA BOTTICELLEGO

Galeria Sztuki Dawnej pełna jest obrazów i rzeźb, ale także wysokiej klasy rzemiosła artystycznego. Zapraszamy do zaopatrzenia się w przewodnik dr Morawińskiej po Muzeum Narodowym w Warszawie i odwiedzenie naszego muzeum.

jb

[1] Anne T. Woollett, Yvonne Szafran, Alan Phenix, Drama and Devotion: Heemskerck’s Ecce Homo Altarpiece from Warsaw, Los Angeles 2012, s. 4-14.

[2] Drama and Devotion: Heemskerck’s „Ecce Homo” Altarpiece from Warsaw, http://www.getty.edu/art/exhibitions/heemskerck/, dostęp: 19.08.2018.

[3] D. Diderot, Salon 1765 roku, przeł. J. Stadnicki, wybór, wstęp, oprac. A. Pieńkos, red. P. Juszkiewicz, Warszawa 2009, s. 62-63.

[4] Agnieszka Morawińska, Director’s choic. Muzeum Narodowe w Warszawie, Londyn 2016, s. 30.

[5] Marek Fijałkowski, Portrety trumienne w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Skrzatuszu, w: Rocznik Skrzatuski, t. IV 2016, ss. 107-108

[6] Mariusz Karpowicz, Polski portret trumienny, w: Sztuki polskiej drogi dziwne, Bydgoszcz 1994, ss. 123-126.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.