Dlaczego Dirce nas zachwyca?

dzieła sztuki

Wielkie formaty mają to do siebie, że wprawiają w osłupienie każdego, kto na nie patrzy. Dla wielu teza ta może wydawać się wręcz obraźliwa, co całkowicie rozumiem, ponieważ obecnie oczywistym jest fakt, że drobiazgi często wyrażają takie same, a nawet większe piękno, niż dzieła zatrważające swoją wielkością. Postmodernistyczny ogląd na sztukę jednak jest daleki od dziewiętnastowiecznego akademizmu, który pozostawił po sobie rodzaj dziwnej hybrydy historyzmu z pełnym doskonałości i harmonii antykiem.

Dzień Wolnej Sztuki
Fot. Antoni Stasiński

Jednym z artystów, którym nie udało się uciec oraz nie zakochać w rzemiośle akademizmu był Henryk Siemiradzki. Sądzę, że grzechem byłoby go zaliczyć do smutnych produktów petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych, ponieważ artysta darzył szczególną miłością wynoszony na piedestały antyk oraz zwracającą się ku niemu sztukę renesansową. Duży wpływ na to wywarła podróż oraz długi pobyt Siemiradzkiego w Rzymie, gdzie ten odnalazł właściwe sobie źródło inspiracji. Miasto to, jak i historie o męczeństwie pierwszych chrześcijan, a także mityczna postać Dirce roztrzaskanej o skały przez byka, skłoniły artystę do namalowania obrazu, na którym ku pamięci umieścił młodą chrześcijankę, jakiej męczeństwo zainscenizowano inspirując się śmiercią mitologicznej żony Lykosa.

Oglądając Dirce chrześcijańską trudno zaprzeczyć, że malarz oddał w ogromnym stopniu wyobrażenie o rzeczywistości życia w Wiecznym Mieście. Gdzieś zasłyszane przez każdego z nas historie o bogactwie dworu cesarskiego, niewolnikach i Koloseum stykają się w jednym punkcie, poprzez kunszt malarski Siemiradzkiego. Skrajna wręcz teatralizacja postaci, ale też sceny przedstawionej na obrazie, sprawia wrażenie żywej interpretacji ducha Rzymu – napompowanego bogactwem, dostojnością i dla wielu także fałszem oraz odrzuceniem czucia, jako wspólnoty.

To co Dirce wyróżnia, czyni ją również krytykowaną przez wielu odbiorców obrazu, do których za życia należał między innymi Stanisław Witkiewicz, zarzucając Siemiradzkiemu (co ciekawe, będąc niegdyś jego przyjacielem) monotematyczność, nudę i skrajną drobiazgowość, a do tego przesadę w kontekście ukazania postaci. Oprócz tego, zestawienie młodej dziewczyny z przysadzistym, czarnym bykiem napawa odbiorcę przemocą skojarzoną z erotyzmem. Te wszystkie zarzuty rozważane w kontekście interpretacji, jakoby piękna chrześcijańska męczennica miała symbolizować ówczesne cierpienia Polaków, a cały obraz nawiązywać do nurtu twórczości “ku pokrzepieniu serc”. Niestety w procesie twórczym trudno jest odseparować formę od treści. Działa to także w odwrotną stronę, dlatego też zestawiając kwestie formalne i ideowe Dirce, obraz jest całkowicie niespójny.

Musimy jednak pamiętać, że interpretacji jest tak wiele, jak interpretujących. Sugestie związane z patriotycznym podejściem do tego dzieła nie muszą być prawdziwie. Natomiast z drugiej strony, odbiorcę w Dirce może denerwować ta dziwna treść, dopisana jakby na wyrost. Nasuwa się wtedy pytanie, dlaczego ta Dirce zachwyca, skoro wcale nas nie zachwyca? Dokładności pędzla, harmonii perspektywy, idealnego oddania elementów architektonicznych Siemiradzkiemu odmówić nie można. Jednakże, idąc drogą prostszą, mniej wyboistą przez ogromne dziury wydrążone przez historyków sztuki, piękno Dirce tkwić może w jej wielkości, tak wszechogarniającej, że każda wizyta w Muzeum, okazałaby się wyjątkową podróżą w mury Wiecznego Miasta.

Henryk Siemiradzki – najbardziej znany polski przedstawiciel akademizmu; ukończył Wydział Matematyczno-Przyrodniczy Uniwersytetu Charkowskiego oraz Akademię Sztuk Pięknych w Petersburgu; swoją twórczość poświęcał głównie sztuce antyku, historii chrześcijan oraz scenom mitologicznym

zp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.