WYSTAWA ZIMNA REWOLUCJA – NOWE SPOJRZENIE NA SZTUKĘ LAT 50. XX WIEKU

wystawy

Zimna rewolucja w Galerii Zachęta to wystawa, która kompleksowo – za pomocą malarstwa, rzeźby, grafiki, filmu, fotografii oraz wzornictwa – opowiada o społeczeństwach Europy Środkowo-Wschodniej czasu wielkich przemian, lat 50. XX wieku. Wyłania się z niej obraz człowieka mierzącego się z surową codziennością, który ulega dynamicznym procesom politycznym i ponosi emocjonalne koszty udziału w narzuconych przez władzę scenariuszach w duchu socrealizmu. Wybór prezentowanych prac daje nam szansę, abyśmy zobaczyli sztukę tego okresu w nieznanym dotąd świetle, odczytali ją jako zjawisko różnorodne i otwierające się na nową interpretację.

WIELKI CHŁÓD

Tytuł wystawy Zimna rewolucja w sposób bezpośredni nawiązuje do nieznanego w latach 50. określenia zimna wojna. Jest wyrazem refleksji nad czasem stalinizmu, w którym można mówić o politycznym zamknięciu czy zamrożeniu. Obserwujemy to już w pierwszej części ekspozycji poświęconej portretowi. Dla prezentowanych tu prac charakterystyczny jest rys oddalenia, dystansu, idealizacji oraz wyobcowania portretowanych osób lub grup.

W fotografii jest to najbardziej przejmujące – twarze, pogrążone w zadumie, są smutne, nieobecne, za szybą dosłownie i w przenośni. W malarstwie manifestuje się to między innymi w doborze kolorów, w zwielokrotnieniu ludzkiej sylwetki, braku indywidualizacji.

Zbigniew Dłubak, seria „Portrety”, ok. 1954, fotografie, Fundacja Archeologia Fotografii
Zbigniew Dłubak, seria „Portrety”, ok. 1954, fotografie, Fundacja Archeologia Fotografii
Fragment wystawy „Zimna rewolucja”

KATAKLIZMY, KONFLIKTY I PRACA

W jednej z przestrzeni ekspozycyjnych oglądamy dzieła opowiadające o kataklizmie wojny, związanych z nią przesiedleniach, migracjach, powrotach do dawnych domów. Są to wędrówki do miejsc, w których przyszłość nie jest pewna. Ten temat porusza jeden z wyświetlanych na wystawie filmów pt. Most / Die Brücke z 1949 roku. Opowiada on o członkach niemieckojęzycznych mniejszości narodowych przyjeżdżających do NRD.

Prezentowane są obrazy różnych wydarzeń, społecznych dramatów, katastrof naturalnych. Znakomitym przykładem są tu rysunki Andrzeja Wróblewskiego z cyklu Powódź w Holandii z 1953 roku.  

Jednym z najważniejszych wątków wystawy jest konflikt na poziomie międzyklasowym oraz indywidualnym. Władze akcentowały rolę klasy robotniczej, co przejawiało się między innymi nobilitacją jej pracy, podziwem dla jej mocy, awansem społecznym oraz spychaniem pozostałych klas do ról drugorzędnych. Podsycano także spory wewnętrzne, toczące się w obrębie samej klasy robotniczej. Przykładem są przodownicy pracy – stachanowcy, którzy byli promowani przez władze. Korzystano z witalności, zapału i rywalizacji tych ludzi, czyniono z nich bohaterów. Tymczasem ich otoczenie, zwykli robotnicy, nie ufali im. W ekspozycji zestawiono fotograficzne portrety stachanowców z fragmentami archiwalnych wypowiedzi współpracujących z nimi kolegów. Daje nam to szansę na pogłębioną refleksję nad losem jednych i drugich oraz unaocznia trudne relacje, które były ich udziałem.

Zdeněk Kovář, „Inżynier”, 1950, Krajská galerie výtvarného umění ve Zlíně

POD HASŁEM INTERNACJONALIZMU

Część ekspozycji zatytułowana Dalecy bracia i siostry poświęcona została międzynarodowym kontaktom z krajami, w których idea komunizmu znalazła swoich zwolenników. Były to między innymi (oprócz państw Europy Środkowo-Wschodniej): Chiny, Korea Północna i Meksyk. Gdzieś daleko toczyła się ta sama walka. Jedna z prac na ten temat zrobiła na mnie szczególnie duże wrażenie. Przyciągnęła piękną formą i skalą. Jest to szeroki na ponad 3 metry gobelin, pochodzący z kolekcji Centralnego Muzeum Włókiennictwa, który powstał na początku lat 50. w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi w Pracowni Gobelinu prof. Reginy Kańskiej-Piotrowskiej. W centrum tryptyku umieszczona została kompozycja przedstawiająca odbudowę Warszawy, zaś boczne sceny ukazują odpowiednio: z lewej strony – robotników portowych niszczących amerykańską broń, a z prawej – wojnę w Korei.

Zdzisław Głowacki, Aleksander Kromer, „Budowniczowie Warszawy – Dokerzy niszczący amerykańską broń – Wojna w Korei”, 1949-1953, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

Poruszającym dokumentem opisującym stan emocjonalny ludzi w tamtym czasie, a jednocześnie świadectwem antagonizmów pomiędzy sąsiadującymi ze sobą narodami, jest list pewnej Czechosłowaczki kierującej do męża słowa pełne strachu o Słowację. W opinii kobiety Węgry, w których toczyło się w 1956 roku powstanie antykomunistyczne, chcą odzyskać Słowację, aby odtworzyć Wielkie Węgry. Atmosfera strachu o własną rodzinę miesza się tu z poczuciem odpowiedzialności za to, co dzieje się tuż za granicami:

Wiesz, jak nienawidzę chodzić na zebrania, ale wczoraj poszliśmy tam, żeby porozmawiać o sytuacji międzynarodowej. Jakiś człowiek opowiadał o swoich dzieciach, o wojnie, mówił, że ma małe dziecko, mające zaledwie kilka tygodni, ale jeśli zajdzie potrzeba, to pogodzi się z wojną, racjonowaniem żywności, bombardowaniami, i ludzie go oklaskiwali. Wszyscy mieliśmy łzy w oczach[1].

PEJZAŻ

W tej części wystawy możemy oglądać widoki obszarów podlegających transformacji. Zmiana terenów wiejskich w wielkie gospodarstwa państwowe powoduje, że dotychczasowy pejzaż przeobraża się nieuchronnie. Środowisko ulega degradacji pod naporem przemysłu. Powstają przestrzenie, które nie należą ani do wsi, ani do miasta. Gdy patrzy się na niektóre zgromadzone w sali obrazy, przychodzi na myśl pytanie: Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla człowieka? W tamtym czasie pejzaż pozostaje też jedną z nielicznych możliwości osobistej wypowiedzi artystycznej.

Bernhard Kretzschmar, “Widok na Stalinstadt”, 1955, Brandenburgisches Landesmuseum für moderne Kunst
Walerian Borowczyk, „Zmienia się krajobraz”, z cyklu „Nowa Huta”, 1954, Muzeum Narodowe w Warszawie

POSIADANIE

Lata 50. były czasem niedoborów, ludzie czekali na możliwość zakupu określonych dóbr, w tym nawet podstawowego wyposażenia domu. Przedmioty miały być przede wszystkim proste i funkcjonalne. Ich posiadanie oznaczało przynależność do nowego społeczeństwa i wiązało się z rodzajem odczuwanej z tego powodu dumy. Warto zatrzymać się na dłużej w tej części wystawy i popatrzeć na piękne przykłady wzornictwa: karafki, wazony, odkurzacz czy maszynę do szycia.

Towarzyszą im plakaty reklamowe i społeczne. Ich forma zwraca uwagę, często jest bardzo atrakcyjna. Jeśli zaś chodzi o treść – to rodzaj wizji świetlanej przyszłości, w której dominują obfitość i dostatek. Wszystko, co obiecują te obrazy, stanowi efekt ciężkiej pracy klasy robotniczej i bieżących wyrzeczeń. Z tego wątku ekspozycji dowiadujemy się, jakie były pragnienia zwykłego człowieka w tamtych czasach.

Fragment wystawy „Zimna rewolucja”

Wystawa jest propozycją nowego, szerokiego spojrzenia na kulturę wizualną lat 50. XX wieku. Włączenie w obręb ekspozycji przedmiotów codziennego użytku (reprezentujących wzornictwo tego czasu) oraz narzędzi, używanych przez budowniczych, to trafne przywołanie nie tylko estetycznych upodobań tamtych społeczeństw, ale próba przybliżenia nam w sposób niemal namacalny, z czego składało się ich materialne otoczenie.  

Ekspozycja, będąca efektem międzynarodowej współpracy, obejmuje ponad 400 prac, które pochodzą z krajów dawnego bloku wschodniego: Polski, Czechosłowacji, NRD, Bułgarii, Rumunii oraz Węgier. Znalazły się na niej również dzieła z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie, m.in. szkło projektowane przez Wandę Zawidzką-Manteuffel i prace graficzne Waleriana Borowczyka. Wystawę można oglądać do 10 października 2021 roku. Gorąco polecam!

ls

Zdjęcia: Luiza Sierpińska

Zdjęcie główne: Werner Tübke, Scena festiwalowa VI, 1956, fot. Luiza Sierpińska


[1] Fragment tekstu prezentowany na wystawie. Cytat za: Muriel Blaive, Perceptions of Society in Czechoslovak Secret Police Archives: How a ‘Czechoslovak 1956’ was Thwarted, w: Perceptions of Society in Communist Europe. Regime Archives and Popular Opinion, red. Muriel Blaive, Bloomsbury Academic, New York 2019.

Jedna uwaga do wpisu “WYSTAWA ZIMNA REWOLUCJA – NOWE SPOJRZENIE NA SZTUKĘ LAT 50. XX WIEKU

  1. Potwierdzam, wystawa warta obejrzenia. Można mieć krytyczny lub entuzjastyczny stosunek do tego okresu ale upływ czasu powoduje, że mamy dystans do tej sztuki i wychodzi to jej na dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.