W POSZUKIWANIU JAREMIANKI

książki

W 2019 roku na półki księgarń trafiła książka, która od razu zwróciła uwagę fanów awangardy – Jaremianka. Biografia. Maria Jarema, jedna z najważniejszych polskich artystek XX w., pozostaje w cieniu Tadeusza Kantora, który “zawłaszczył” niemal całą uwagę, skierowaną na krakowskie środowisko artystyczne. Praca Agnieszki Daukszy ma szansę rzucić więcej światła na twórczość artystki.

 

Agnieszka Dauksza, autorka biografii, posiada tytuł naukowy doktora i jest asystentką w Katedrze Antropologii Literatury i Badań Kulturowych Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Choć Jaremianka nie jest jej pierwszą książką, stanowi jej debiut, jeśli chodzi o literaturę popularną.

Agnieszka Dauksza, „Jaremianka. Biografia”

Opowieść o Marii zaczyna się bardzo emocjonalnie:

Doszło do tego, że przez długie godziny wgapiałam się w portret Jaremy. Czekałam, aż się poruszy.

Ten emocjonalny stosunek do artystki wyczuwany jest nieustannie w czasie czytania książki. Autorka nie tylko dzieli się swoimi emocjami, ale także próbuje wczuć się w stan emocjonalny swojej bohaterki. Biografia ta w niczym nie przypomina warsztatu Angeliki Kuźniak, której biografia Olgi Boznańskiej wypełniona jest przypisami i nie pozostawia wątpliwości co do tego, co jest faktem, a co interpretacją autorki.

 

Biografistka Jaremianki obrała zupełnie inną drogę. Próbując przybliżyć nam portret Jaremy, przegląda jej zdjęcia, zakłada jej kapelusz, dotyka jej przedmiotów, jedzie jej śladami do Paryża. Swoimi poszukiwaniami oraz zmaganiami z Marią dzieli się z czytelnikami. Nieustannie próbuje odgadywać uczucia artystki.

 

Zaangażowanie emocjonalne autorki kontrastuje z wizerunkiem Jaremy, który wyłania się z opowieści. Kobiety silnej i konkretnej, ale też skrytej i nieokazującej emocji. W szczególności inspirujący jest, według mnie, wątek emancypacyjny w biografii artystki. Jaremianka jest zdeterminowana, wie co jest dla niej ważne i nie przejmuje się społecznymi oczekiwaniami ani stereotypami. Nie pozwala sprowadzić się do roli partnerki, matki, żony czy córki. Nie rezygnuje ze swojej twórczości ani po urodzeniu dziecka, ani w obliczu śmiertelnej choroby.

Maria Jarema, „Kompozycja”, 1934-1936, 1995 (odlew), Muzeum Narodowe w Warszawie

Agnieszka Dauksza w bardzo interesujący sposób portretuje także dwie inne postaci. Pierwszą z nich jest Henryk Wiciński – pierwsza miłość Marii. Artysta zaangażowany, także politycznie. Czasami wydaje się szalony, lecz mimo to jego postać wręcz hipnotyzuje. Na drugim biegunie znajduje się Kornel Filipowicz, pisarz i mąż artystki. Romantyk, łagodny i cierpliwy, w swej powojennej twórczości zmagający się z wojennymi wspomnieniami. Po lekturze książki, nie sposób nie zapoznać się z dorobkiem artystycznym obu tych twórców.

 

Bardzo żałuję, że autorka nie nakreśliła równie wyraźnych portretów artystów z Grupy Krakowskiej, jak choćby Tadeusza Kantora czy Saszy Blondera. W książce brakuje też bardziej pogłębionej refleksji o środowisku artystycznym Marii. Co ją łączyło z innymi artystami, a co dzieliło? Jakie dyskusje toczyła z Kantorem? Co łączyło członków Grupy Krakowskiej? Jak wyglądała dynamika tego ugrupowania? Wszystkie te kwestie są potraktowane pobieżnie.

 

Agnieszka Dauksza równie ostrożnie podchodzi do twórczości swojej bohaterki. O ile nie ustaje w analizach stanów emocjonalnych Jaremianki, o tyle do jej dzieł podchodzi z dystansem, ograniczając się zazwyczaj do bezpiecznego opisu.

Maria Jarema, „Penetracje”, 1957, Muzeum Narodowe w Warszawie

Autorka podjęła się bardzo trudnego zadania. Częściowo jej się ono udało. Portret Jaremy jest interesujący, problemy współczesnego jej środowiska artystycznego są ukazane w poruszający sposób, Wiciński intryguje, Filipowicz wzbudza emocje, jakby był członkiem rodziny. Jednak w lekturze przeszkadza emocjonalność autorki i jej skłonność do nadinterpretacji. W opowieści brakuje tła “historyczno-sztucznego” oraz zaangażowanego spojrzenia na twórczość Jaremianki. Pomimo to, książka jest warta uwagi.

 

A Wy już czytaliście?

 

Zdjęcie główne: Maria Jarema, Penetracje I, 1957, Muzeum Sztuki w Łodzi

 

eu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.