ARCHANIOŁ Z ZAPOMNIANEJ GALERII

dzieła sztuki

W moim rodzinnym domu wisiały reprodukcje malowideł z Faras. Święta Anna, Madonna i on – Archanioł Michał. Jego poważne i czujne oczy patrzyły na mnie codziennie. Wtedy nie znałam jego fascynującej historii, w której występują bizantyjski cesarz, nubijscy królowie, egipski premier i polscy archeolodzy.

 

PIĘKNO I SIŁA

 

Z postaci Archanioła zachowała się jedynie głowa, fragment skrzydła i ramion. Uwagę zwraca narysowana zaledwie kilkoma kreskami twarz, prosty wąski nos, delikatne usta, a przede wszystkim ogromne, szeroko otwarte oczy. Dają wrażenie spokoju i majestatu. Pomimo z pozoru skromnych środków wyrazu, jest to twarz doskonale piękna, z której bije ogromna siła. Właśnie to połączenie piękna i siły przyciągnęło mnie do tego malowidła.

 

 

MICHAŁ CZY GABRIEL?

 

Niewielki zachowany fragment malowidła utrudnia identyfikację postaci. Zawiera jednak dwie wskazówki. Jedną z nich jest ludzkie oko widoczne na skrzydle. Taki detal jest charakterystyczny w sztuce nubijskiej dla archaniołów Michała i Gabriela, jest to zatem jeden z nich. Drugą wskazówką jest widoczny na prawym ramieniu fragment trąby, którą Michał zapowiada przyjście Chrystusa na Sąd Ostateczny. Archanioł nosi purpurowy strój z bogato zdobioną szarfą. Jest to ceremonialny ubiór wysokich bizantyjskich dostojników. Te atrybuty podkreślają majestat i potęgę – Archanioł Michał to wojownik, jeden z generałów zastępów anielskich.

Galeria Faras. Fot. Bartosz Bajerski

W Nubii Archanioł Michał otoczony był czcią ustępującą jedynie kultowi Matki Boskiej. Był obrońcą ludzi, opiekunem, który na Sądzie Ostatecznym miał się wstawić za grzesznikami. Jego imię było umieszczane na przedmiotach codziennego użytku jako swego rodzaju zaklęcie chroniące przed niebezpieczeństwami, tak duchowymi jak fizycznymi. W Galerii Faras znajdują się fragmenty naczyń opatrzonych takimi napisami. Przypisywano mu też moc wywoływania wylewów Nilu, od których zależał byt miejscowej ludności.

Tak wielka cześć czyniła z niego popularny temat malowideł. Na ścianach katedry faraskiej znaleziono kilka przedstawień Archanioła Michała, m.in. w przedsionku i na ścianie zewnętrznej przy wejściu. „Nasz” Archanioł został namalowany na ścianie klatki schodowej, skąd spoglądał na wiernych przypominając im, że kiedyś i oni zostaną osądzeni przez Boga. Do Warszawy przyjechał w latach 60-tych XX w. odkryty przez polskich archeologów i uratowany z potopu, który pochłonął Faras.

 

NUBIA – ZAPOMNIANE PRZEDMURZE CHRZEŚCIJAŃSTWA

 

Faras było położone na północy Nubii. Ta historyczna kraina przez tysiąclecia pozostawała w cieniu Egiptu. Dla faraonów, a potem greckich i rzymskich władców Egiptu było to jednak źródło bogactw naturalnych. Dla ich pozyskania czasem organizowali wyprawy wojenne, ale były też długie okresy pokoju, które sprzyjały wymianie handlowej i kulturowej. W wyniku tych pokojowych kontaktów Nubijczycy, oprócz lokalnych bóstw czcili też bóstwa egipskie. Pierwszymi chrześcijanami, którzy pojawili się w Nubii byli egipscy pustelnicy szukający na przygranicznych terenach miejsc na swoje samotnie. Nubijczycy szanowali ich, ale pozostali przywiązani do swoich wierzeń. W V w. n.e. cesarz Justynian zakazał w cesarstwie rzymskim kultu pogańskich bogów. Jednocześnie misjonarze wysłani przez żonę Justyniana, cesarzową Teodorę przekonali władców królestw nubijskich do przyjęcia chrztu. W ich ślady poszli poddani. W Nubii zaczęto budować kościoły i katedry, takie jak w Faras. W VIII w. Egipt został podbity przez Arabów, którzy wcześniej zajęli Persję i Syrię. Nubia została odcięta od świata chrześcijańskiego, a nowi sąsiedzi szybko podjęli wyprawy wojenne. Pomimo oporu, systematycznie zajmowali kolejne królestwa. Na przejętych przez Arabów terenach chrześcijanie mogli nadal praktykować swoją religię, ale elita rządząca wyznawała islam. To, jak również napływ ludności arabskiej spowodowało, że większość Nubijczyków stopniowo przeszła na nową religię. Około XIV w. opuszczone chrześcijańskie katedry, zostały zasypane przez piaski pustyni.

Wykopaliska archeologiczne w Faras. Fot. www.faras3d.pl

 

NA RATUNEK ZABYTKOM NUBII

 

Pod koniec lat 50. XX w. rząd Egiptu ogłosił plany budowy Wielkiej Tamy Asuańskiej, co wiązało się z powstaniem olbrzymiego sztucznego jeziora i zatopieniem znajdujących się w tym rejonie zabytków oraz stanowisk archeologicznych. Aby ocalić zagrożone zabytki rząd Sudanu wraz z UNESCO ogłosił międzynarodową akcję ratunkową. Akcją zostały również objęte tereny, które nie zostały nigdy wcześniej dokładnie zbadane. Nadzór organizacyjny i naukowy nad wykopaliskami ratunkowymi objęły rząd Sudanu i UNESCO. Do akcji przyłączył się również Egipt. W zamian za pomoc zaoferowano połowę znalezisk. Na apel odpowiedzieli archeolodzy z wielu krajów, w tym polska misja archeologiczna pod kierownictwem prof. Kazimierza Michałowskiego, ówczesnego wicedyrektora MNW. Zgłaszającym się ekipom archeologicznym przydzielano stanowiska kierując się m.in. wynikami wcześniejszych badań. Prof. Michałowskiemu zaproponowano kilka stanowisk, wybrał on Faras, gdzie wykopaliska były prowadzone jeszcze na początku XX wieku. Brytyjscy archeolodzy odkryli wówczas m.in. bloki kamienne z hieroglifami egipskimi z XV w. p.n.e. Prof. Michałowski spodziewał się zatem znaleźć w Faras świątynię egipską, jednak wybrane przez niego stanowisko okazało się kryć obiekt znacznie ciekawszy: ruiny Pachoras, jednego z głównych miast królestwa Nobadii, w tym wczesnochrześcijańskiej katedry. Ściany katedry pokryte były niezwykłymi malowidłami. Podczas czterech sezonów wykopaliskowych oczyszczono wnętrze katedry z piasku oraz zdjęto ze ścian malowidła.

Odkrycie jednego z malowideł. Fot. www.faras3d.pl

 

„PO NAS CHOĆBY POTOP”

 

Odkrycie katedry w Faras i zdobiących ją malowideł było wielkim sukcesem, jednak nadal groziło im zniszczenie. Budowa Wielkiej Tamy Asuańskiej postępowała i zbliżał się dzień, w którym Faras miało zniknąć na zawsze pod wodą. Malowidła należało przenieść w bezpieczne miejsce. Zdjęcie ich ze ścian okazało się ogromnym wyzwaniem. Warunki klimatyczne były trudne, wnętrze katedry, podzielone na mniejsze pomieszczenia, nie pozwalało na użycie maszyn. Na to nakładała się też presja czasu – data oddania tamy do użytku zbliżała się nieuchronnie.

Prof. Michałowski był w tej sytuacji zmuszony do podjęcia bardzo trudnej decyzji, po odkryciu katedry postanowił skupić wszystkie siły na oczyszczeniu jej wnętrza i ratowaniu malowideł. Oznaczało to ograniczenie prac w innych częściach stanowiska. Nigdy nie dowiemy się co jeszcze kryły tereny Faras. Wszystkie nieodkryte zabytki są dla nas bezpowrotnie stracone.

W celu zdjęcia malowideł ze ścian posłużono się skomplikowaną metodą polegającą na zabezpieczeniu ich warstwy wierzchniej japońską bibułą, pokryciu ich mieszanką żywic i wosku (które zostały wprasowane w bibułę żelazkami na drążkach). W ten sam sposób do malowideł przyprasowano pasy tkaniny, które następnie przymocowane zostały do specjalnie skonstruowanych stelaży. Tak przygotowane malowidła można było odpiłować od ścian, zabezpieczyć kocami (członkowie misji oddali swoje koce do zabezpieczenia pierwszego transportu malowideł) i umieścić w skrzyniach, w których zostały przewiezione do muzeów w Chartumie i Warszawie.

 

Konserwacja malowideł w MNW. Fot. Centralna Agencja Fotograficzna

 

Tutaj podjęto dalsze prace konserwatorskie i wreszcie w 1972 roku umieszczono malowidła w specjalnie dla nich przeznaczonej galerii. W 2014 Galeria Faras została otwarta w obecnej aranżacji.

 

Galeria Faras. Fot. Bartosz Bajerski

 

TAKI TU SPOKÓJ

 

Galeria Faras znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie trochę na uboczu. Przychodzi tu niewielu zwiedzających, ale ci, którzy raz do niej wejdą, na ogół wracają. Urzeka ich atmosfera nawiązująca do wnętrza katedry i podkreślająca nastrój oprawa muzyczna, a przede wszystkim same malowidła i spokój emanujący z postaci świętych i archaniołów. To idealne miejsce, żeby zatrzymać się, usiąść i w ciszy chłonąć piękno świata zaginionego, odnalezionego i znowu utraconego, tym razem na zawsze.

ht

 

Więcej artykułów o programie „Wolontariusze o dziełach sztuki…”. 

Załączniki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *