Graficzne MNW

nasze działania

Każdy wolontariusz Muzeum Narodowego w Warszawie świetnie zna wewnętrzną klatkę schodową prowadzącą do części biurowej na drugim piętrze. Nie raz, nie dwa, przemierzamy sprintem tę odległość, żeby zdążyć na zajęcia odbywające się na terenie całej instytucji :). Po drodze, na pierwszym piętrze, mijamy drzwi. Drzwi, za którymi kryje się Gabinet Rycin i Rysunków MNW. To kolejne miejsce, w którym można odbyć wolontariat!

Co trzeba zrobić, żeby zostać wolontariuszem w Gabinecie Rycin? Oczywiście, być wolontariuszem MNW. Drugim istotnym punktem jest wiedza na temat technik graficznych, materiałów i epok historycznych. Jako studentka historii sztuki miałam szansę spędzać jeden dzień w tygodniu, przez pół roku w dziale Grafiki Polskiej.

W trakcie studiów w Instytucie Historii Sztuki, grafice artystycznej i użytkowej nie poświęca się wystarczająco dużo miejsca w i tak już obszernym materiale. Z tego powodu studentom trudno jest poznać charakter pracy przy rycinach. Taką możliwość daje wolontariat, ponieważ umożliwia praktyczną naukę rozpoznawania technik graficznych.

Gabinet Rycin i Rysunków. Fot. Nicolas Grospierre

Na czym polega wolontariat w Gabinecie Rycin? Do moich zadań należało inwentaryzowanie dzieł ze zbiorów Gabinetu w systemie MONA. Przed rozpoczęciem działań czekało mnie szkolenie z tego systemu, w którym gromadzone są informacje na temat dzieł sztuki, znajdujących się w różnych muzeach. Poza takimi danymi jak autor, tytuł, data powstania czy technika wykonania, ważne było opisanie treści dzieła, numeru katalogowego, stanu zachowania, czy informacji na temat działań konserwatorskich. Dzięki informacjom w systemie można w łatwy sposób znaleźć interesujący nas eksponat, co przydaje się przede wszystkim muzealnikom, konserwatorom i kuratorom.

Po treningu, kustosz kolekcji Grafiki Polskiej, Pani Anna Grochala z zespołem, zapoznali mnie z materiałem, który miałam inwentaryzować. Prace, którymi się zajmowałam pochodziły z okresu między XVIII a XX wiekiem. Czasami trafiały się też starsze obiekty. Prawdziwa, fizyczna możliwość trzymania w rękach prac, na przykład Jana Piotra Norblina czy Józefa Pankiewicza, jest chyba do tej pory najsilniejszym przeżyciem, które do dziś wydaje się nieco nieprawdopodobne.

Opracowywanie każdego dzieła było dosyć podobne, niemniej mnogość technik, formatów czy autorów sprawiała, że nie było żmudne. Do mojej dyspozycji miałam stanowisko z komputerem, lupę, linijkę oraz naprawdę obszerną bibliotekę podręczną. Na początku mojego wolontariatu, pracownicy przygotowywali dla mnie bibliografię dotyczącą konkretnego artysty bądź nurtu, jednak z czasem sama radziłam sobie z kwerendą biblioteczną.

Sala gotycka w Gabinecie Rycin i Rysunków. Fot. Nicolas Grospierre

W przypadku grafiki, zwłaszcza artystycznej, ważne jest dokładne oglądanie dzieła. Każda odbitka graficzna, czyli rycina, powstała z jednej płyty lub klocka posiada wartość oryginału. Bywało jednak, że artysta po wykonaniu części rycin wprowadzał zmiany na formie. Z tego względu podczas inwentaryzacji ważne jest dokładne „zbadanie” dzieł; często nawet subtelne zmiany na odbitce mogą pomóc w dokładniejszym datowaniu dzieła. W dużej mierze prace były sygnowane, widniała na nich data powstania – jeśli brakowało mi tego typu informacji, niezbędne było skorzystanie z opracowań książkowych. Kiedy i to okazywało się być niewystarczające, korzystałam z niezawodnej pomocy zespołu pracowników działu Grafiki Polskiej.

Obiekty, które zapadły mi najbardziej w pamięć, to o dziwo nie prace wielkich twórców. Najciekawszym zadaniem była inwentaryzacja obrazków liturgicznych z wizerunkami Matki Boskiej. Prace były niewielkich rozmiarów, poza elementami graficznymi, zawierały inskrypcje i treści modlitw. W przypadku tych eksponatów miałam możliwość poznania nieznanych mi do tej pory technik graficznych. Większość osób słyszało o technice drzeworytu czy sitodruku, ale techniki autorskie, takie jak algrafia czy cynkografia, popularne szczególnie na przełomie XIX i XX wieku, nie są dobrze znane szerokiej publiczności.

Na pamiątkę wprowadzenia ruchu trzeźwości / Obraz najszczęśliwszej Panny Marii Trzeźwości / Śmierć szczęśliwa i śmierć pijaka, Aleksandras Vinkus

Z prac znanych twórców, najbardziej zainteresowały mnie dzieła Feliksa Jabłczyńskiego, który stworzył technikę ceratorytu, poszukując możliwości osiągnięcia efektu zbliżonego do akwaforty – techniki druku wklęsłego, polegającej na wyryciu rysunku na pokrytej werniksem metalowej płycie, którą zanurza się w kwasie, a następnie pokrywa farbą. Aby ominąć prawo obowiązujące w zaborze rosyjskim, zakazujące posiadania pras akwafortowych na własny użytek, ze względu na kontrolę treści artystycznych przez zaborcę, Jabłczyński stworzył własną technikę. Artysta używał ceraty do wykonania formy drukarskiej. Materiał nacinał i w zależności od głębokości nacięcia powstawały wgłębienia, które następnie wypełniane były farbą, co pozwalało uzyskać ciekawy efekt końcowy. Prace Jabłczyńskiego to najczęściej krajobrazy architektoniczne związane z jego podróżami do Włoch, czy krajobrazy warszawskie.

Portal kościoła San Marco w Wenecji, Feliks Jabłczyński

Ostatni punkt, który pozwolił poszerzyć moją wiedzę na temat grafiki w zbiorach polskich to informacje na temat kolekcjonerów. Proweniencja czyli informacja, skąd pochodzą dzieła w kolekcji, jest jedną z danych, którą wpisuje się do systemu MONA. Dzięki darom od kolekcjonerów, baza obecnego Gabinetu Rycin i Rysunków MNW jest imponująca. Leopold Meyet, Dominik Witke-Jeżewski, czy Maria Róża z Kronenbergów baronowa Taube to tylko niektóre z nazwisk darczyńców. Praca przy inwentaryzacji pozwoliła mi poszerzyć horyzonty i nieco lepiej poznać historię Muzeum.

Wolontariat w Gabinecie Rycin, choć ma niewątpliwie charakter naukowy, jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Jeżeli mielibyście ochotę przeżyć jego namiastkę, wybierzcie się z lupą do Galerii Sztuki Dawnej i spróbujcie swoich sił we własnych poszukiwaniach tajemnic ukrytych na rycinach.

jb

Zdjęcie główne: Wioletta Cicha

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.